Bruksela 3, Rue du Parnasse
cd.
Zalegla kompletna cisza. Rozkoszowalem sie nia przez dobre pare minut. Wlasciwie to rozkoszowalem sie nie ta cisza a tym , czego przed chwila bylem swiadkiem. Czulem sie jakos dziwnie ... jakies smieszne laskotanie w zoladku i nieznane mi juz od dawna uczucie ciekawosci pomieszane niemalze z pragnieniem czegos, czego nie nie moglem uchwycic w slowa opanowalo mnie calkowicie.
Wstalem z fotela, wyciagnalem z szafy zlozony w kostke bialy szlafrok. Zarzucilem go niedbale na siebie i wyszedlem na balkon. Odurzajacy zapach kwiatow dochodzil az tutaj. W pokoju obok w dalszym ciagu palilo sie swiatlo i przyciszona muzyka sprawila, ze po prostu czulem sie dobrze. Cale zmeczenie minelo jak reka odjal a druga juz szklaneczka „Jaska“ sprawila, ze....
...Uslyszalem szelest przesuwanej firany i z pokoju obok wyszla „moja“ nieznajoma. Przez ulamek sekundy przelecialy mi po glowie tysiace mysli mieszanych z uczuciem wstydu, radosci, strachu i sam juz nie wiem czego. Musialo to rzeczywiscie trwac ulamek sekundy, bo dopiero teraz mnie zauwazyla...
- Oh, I’m sorry....
Zrobila jednoczesnie pol kroku do tylu...miala na sobie krotki, bialy top odslaniajacy pieknie opalony brzuch z delikatnym piercingiem w pepku. Bylo to cos na ksztalt malej srebrnej podkowy z bardzo krotkim lancuszkiem. Delikatne piersi nie schwytane w staniczek pokreslaly tylko jej perfekcyjna figure a pasujace do tego obrazu obcisle pantys sprawialy, ze zrobilo mi sie sucho w gardle i nie bardzo wiedzialem, jak sie zachowac...
- Nie, nie poczekaj…wykrztusilem. W koncu balkon jest wystarczajaco duzy, zmiescimy tu sie oboje – poczulem, ze na czas wrocilem do siebie. Mam nadzieje, ze nie zauwazyla mojego poczatkowego zmieszania.
- Oh, skad wiesz, ze mowie po polsku ?
-
- Przepraszam, ale przed paroma minutami slyszalem, jak rozmawialas przez telefon. Wiesz, przy tym upale tez mialem otwarte drzwi no i jak to zwykle bywa bylem mimowolnym swiadkiem Twojej rozmowy…
Zdecydowanym krokiem weszla na balkon, przymknela oczy i mocno wciagnela powietrze….
- Sliczny zapach, uwielbiam zapach kwiatow..
Zwrocilem sie w jej strone, zerknalem jej w oczy. Bylo juz ciemnawo ale mimo to dostrzeglem w nich dziwny, figlarny blysk…sklonilem lekko glowe..
- Tomek…Tomek Gajewski
Wyciagnela do mnie reke z filuternym usmiechem.
- Monika Wysocka..
Blysk w oczach jej zostal a usmiech zrobil sie juz nie filuterny ale przeobrazil sie niemalze w stan, ktory moglby wskazywac na zblizajacy sie wybuch salwy smiechu…
- Cos nie w porzadku ???
Zapytalem zupelnie nie wiedzac o co tu wlasciwie chodzi.
- Nie , nie wszystko OK, tylko zawiaz ten szlafrok, bo mimo wszystko przyciaga moj wzrok, ale nie podejrzewam Cie o to, zebys to robil celowo.
Myslalem, ze spadne z tego 6-go pietra. Rzeczywiscie wrzucilem go tylko na siebie, bez zawiazywania paska, no i masz babo placek. Stalem tak teraz z rozchylonymi polowkami szlafroka, co bardzo skrzetnie wykorzystal moj kolega i probowal sie ciekawie rozgladac a przede wszystkim interesowala go, z kim prowadza ta na bardzo wysokim poziomie intelektualnym rozmowe.
Niezaleznie juz teraz od tego co zrobie i jak to zrobie, to jedno bylo jasne. Monika bedzie ten moment pamietac cale zycie. Ja zreszta rowniez.
Zarzucielem polowki na siebie i przewiazalem paskiem. Musialem to zrobic dosc energicznie, bo slyszalem:
Hej, hej – ostroznie, bo sobie krzywde zrobisz a moze byloby szkoda....
Teraz juz nie wytrzymala i gruchnela niczym juz nie pohamowanym smiechem...
Nie pozostalo mi nic innego jak tylko jej zawtorowac, tym bardziej, ze dotarl do mnie wlasnie caly komizm tej sytuacji. Po pewnym czasie troche sie uspokoilismy..wiec moglem wykrztusic:
- Teraz juz rozumie ten Twoj blysk w oczach, jak mnie zobaczylas..
Siegnalem po moja szklaneczke, delikatnie stuknalem w jej kieliszek wina:
- No to za nasze spotkanie...
- Za spotkanie...
Ten blysk w oczach Moniki nie dawal mi spokoju. Nie zniknal, zmienil sie. Oczy jej sie leciutko zawezily i jakby przesnula je lekka mglielka a dolki w policzkach byly po prostu zniewalajace.
Stala boso przede mna oparta o balustrade balkonu, glowe przechylila lekko na bok jakby tylko czekala na odpowiedni moment zeby mi cos powiedziec....
Cdn.