Cii,dziecinko
Palce przeniknęły przez miękką zasłone jej włosów, objęły, przyciągnęły dziewczynę bliżej.Wstrzymala oddech, czujać, jak dłonie Toma gładzą powierzchnie jej ud w dól i w górę, za każdym razem wślizgując się głebiej między nogi, rozsuwając je odrobinę szerzej.Powstrzymała jęk, kiedy jego ręka powędrowała w dół jej brzucha i znalazła miejsce, gdzie skóra była wilgotna i niewyobrażalnie miękka.Zamknęła oczy i kołysała sie pod wpływem tej pieszczoty.
-Załóż mi ręce na szyję-wyszeptał.
Zrobiła to, wciąż z zamkniętymi oczami, ponieważ stał się jedyną prawdziwą, namacalną rzeczą na świecie, który wirował coraz szybciej i szybciej przy każdym dotknięciu wślizgujących się w nią palców.Nie czuła onieśmielenia ani wstydu z powodu tak intymniej pieszczoty, ponieważ powstający w niej żar spalał wszytsko, zostawiając tylko nieodparte pożądanie.
-Właśnie tak, maleńka.Trzymaj się mocno i chodź ze mną.Zaufaj mi, ja wiem, dokąd dojdziemy.
Znalazł najbardziej wrażliwe miejsce i pieścił je kolistymi ruchami.Jęczała, czując, jak gorąco, migotliwe fale zagarniają jej ciało, aż nie mogła już dłużej wytrzymać i przepełniła ją rozkosz.
-Tak-powiedział, delikatnie kąsając jej szyję, na tyle jednak mocno, że zostały drobne znaki.-Jeszcze raz, kochanie, jeszcze.Tak będzie łatwiej dla Ciebie, dla mnie, dla nas obojga.O, tak.
Sara ledwo słyszła te słowa.Poczuła, że unoszą ją jego ramiona i znów układają delikatnie na kocu.Położył sie razem z nią, ale teraz już jej nie dotykał.Otworzyła oczy i zaczęła niespokojnie, gorączkowo poruszać głową.
-Tom?
-Jestem tutaj.Czy chcesz tego?
-Tak-wyszeptała i sięgnęła reką w dół, żeby dotkąć go tak, jak on jej dotykał przed chwilą.
Tom zamknął oczy pod wpływem nagłego dreszczu, który przeszedł całe jego ciało.Dotyk jej małej ręki był bardziej podniecający niż wydawało mu sie to możliwe.
-Maleńka-szepnął-pozwól....
Zaczął całować ją, przekazując jej cała namiętność, która zdawała się palić go żarem.Kiedy jej usta odpowiedziały na jego pocałunek, wszedł w nią powoli, aż napotkął delikatny opór.
-Tom-odezwała się-Tom!
Powoli unosząc biodra wsunął rękę między ich ciała i zaczął pieścić kołyszącym ruchem.Sara jęknęła, czując, jakby z jego dłoni żar rozprzestrzeniał się po jej całym ciele.On tymczasem wchodził w nia powoli, poruszał się delikatnie, pieścił ją ręką i ciałem, aż rozkosz spłynęła na nią rytmicznymi falami, rozkosz tak wielka, niemal niszcząca, że w zapamiętaniu raz po raz wołała jego imię.Chciała powiedzieć, że nie zniesie tego dłużej, a on wciąż pieścił ją, kołysał się w niej głęboko.W końcu też zamarł w bezruchu, w niewyobrażalnej rozkoszy bycia w niej, całkowicie nią otulony.