Demoniczny...
Położyła się...
Zmęczona po całym dniu... teraz pozwalała ciału odpocząć...
Jej chłopak leżał na łóżku nie dalako... starałą się go skusić dzisiejszej nocy... lecz kolejny raz wymigał się migreną...
Łyknął Ibuprom, popił szklanką ciepłej wody, odwrócił się na bok i zasnął...
Zasnął pozostawiając Ją niezaspokojoną...
Leżała... liczenie owiec nie pomagało... Jej myśli krążyły gdzieś daleko... podążały w sobie tylko znanych kierunkach by pochwili urwać się i obrać zupełnie inny tor....
Minęła północ...
Przewróciła się na plecy i wtedy...
... kontem oka dostrzegła coś w kącie...
W miejscu do którego nie docierało uliczne światło...
W tym właśnie miejscu coś się poruszyło...
... cień zafalował...
- Ja śnię - pomyślała... - Tak to musi być sen - uspokajała się...
A cień gęstniał... z sekundy na sekundę stawał się prawie materialny...
Chciała krzyczeć ... ale atmosfera panująca w pokoju dłąwiła Ją...
Zabierała oddech... dusiła...
Nagle cień skoczył w Jej kierunku...
Poczuła jak wślizguje się pod kołdrę...
Jak siłą rozchyla Jej nogi... jak chwyta za nadgarstki...
Siła z która nie miała szans walczyć... wyciągnęła Jej ręce nad głowę ...
I dopiero teraz poczuła coś delikatnego... jak muśnięcie skrzydeł motyla...
Poczuła jak to coś wpija się w Jej kobiecość...
Jak pieści Ją...
Mimo woli zaczęła spiesznie oddychać...
Jej oddech stał się urywany... a ciałem targnęły dreszcze...
Chwilę później Jej ciało wypełnił orgazm...
***
Ocknęła się...
Szybko spojrzała na zegarek... 0:33
Leżała cała spocona... - To jednak sen - odetchnęła z ulgą...
Odetchnęła lecz odruchowo sięgnęła w dół...
Wtedy to zrozumiała.... - to nie był sen - cała opływała w sych sokach...
... a stringi w których się położyła były w strzępach...