Gra wstępna
Wysuwasz lekko języczek oblizując zapraszająco górną wargę, a ja wpijam
się mocno w Twoje usta nasze języki tańczą w środku, a usta przyssały się mocno do siebie. Teraz Ty gładząc moje plecy schodzisz do moich pośladków, które ugniatasz namiętnie. Ja uciskam palcami Twoje nabrzmiałe sutki i próbuję objąć obydwoma dłońmi Twoje całe piersi, które zrobiły się teraz niezwykle sprężyste. Nie wytrzymując już bez powietrza rozwieramy nasze usta i znowu muszę szukać nowych miejsc, które jeszcze nie były całowane.
Ty jednak chwytasz mnie za włosy i ściągasz w dół. To Twoja słodka
cipeczka woła rozgoryczona o pieszczotę. Po drodze całuję piersi i zasysam mocno kilka razy całkiem już twarde sutki. Potem wodzę wokół nich językiem, który jak wąż wije się od sutka poprzez kształtną pierś do brzucha, zatrzymuje się chwilę przy pępku i stara się go wypełnić. Potem powoli zygzakami jak wąż wędruje na Twoje łono.
Omija szerokim łukiem kępkę owłosionej mysi i wreszcie po tak długiej
wędrówce dociera do lepkich już od podniecenia i wystających miękkich
fiordów. Ułożonych w pofałdowaną pianę Twojej cipeczki ;)))) Patrzę na nie w zachwycie dłuższą chwilę, ale Twoje dłonie pchają dalej bezlitośnie moją głowę jakbyś chciała wepchnąć mnie do środka.
Jestem Ci posłuszny jak pies. Najpierw jednak delikatnie całuję ten smakowity pączek dookoła, następnie wysuwam mój twardy już od podniecenia języczek i pieszczę nim powoli z wszystkich stron ten niesamowity kanion pachnący miłością. Gdy spostrzegam, że zrosiła się cała namiętnością śmielej rozchylam zlepione dotychczas płatki i sprawdzam jak jest w środku. Ty głaszczesz mnie namiętnie po głowie i plecach. Głośno i ciężko dyszysz szepczesz błagalnie; weź mnie już nie mogę wytrzymać. Gdy spostrzegam, że zrosiłaś się cała namiętnością : )) W końcu wpijam się namiętnie całymi ustami w te wilgotne i gorące miejsca. Zassałem teraz z całej siły rozkwitłe purpurą płatki tego niesamowitego kwiatu. Czuję w ustach jak pulsujesz i rośniesz - rozkwitasz w tym miejscu.
Twoja łechtaczka robi się najpierw wyczuwalna, a mój język zaprzyjaźnia
się z nią na dość długo. Gdy już jest bardzo nabrzmiała zostawiam ją i
staram się wsunąć go środka rozchylając zroszone rosą rozkoszy i
pachnące pożądaniem płatki twojej orchidei. Staram się pomóc sobie
paluszkami, a Ty prowadzisz moje dłonie i uczysz mnie jak zrobić to
najlepiej. Wtedy wpychasz moje palce do środka. Moje palce starają się
utorować ciasną jeszcze drogę dla większego pulsującego już gorącą chucią brata, który zwisa teraz w oczekiwaniu swojej chwili i kiwa się jak wahadło zegara raz do góry raz na dół. Napinasz się jak struna gitary i wydajesz nieznane dotychczas mi dźwięki rozkoszy, twój przyspieszony oddech zachęca mnie do mocniejszych działań ;))
Zaczynam wkładać powoli kolejne palce mojej dłoni do środka, kciukiem
masuję pulsującą jak wyjęte z ciała serce łechtaczkę.
W tym samym czasie drugą ręką sięgam do piersi i głaszczę ja na przemian
ściskając i bawiąc się sutkami.
Gdy masuję Ciebie od środka trzema palcami, a kciukiem jednocześnie
zaczepiam łechtaczkę zapraszasz mnie do zlizania pojawiającej się obficie rosy. Jestem Ci posłuszny i dokładam do tego wszystkiego mój stwardniały już troszkę język, którym przemierzam z ochotą rozchylone pagórki twojej jaskini do najwrażliwszej ich części. W tym czasie palce wpycham coraz głębiej i czuje jak już jesteś rozluźniona i niesamowicie mokra cała w środku. Mam wrażenie, że w tym kanionie wytrysnął jakiś wodospad wilgoci. Sądzę, że już jesteś gotowa ???? :0)