login   
hasło   
/ przypomnij hasło /  rejestruj / 

Koleżanka ze szkoły cz. 2

Koleżanka ze szkoły cz. 2

Rano obudziło mnie uderzenie w twarz. Otworzyłem oczy. Nade mną stała rozwścieczona Agata.
- Ty głupi psie! Twoja pani już wstała a ty śpisz? Czas na poranną toaletę - powiedziała i dała mi znak żebym poszedł do łazienki.
- Kto ci pozwolił wstać! Czołgaj się kundlu!
Miałem związane od tyłu ręcę, więc nie było łatwo, ale pokonałem dystans do łazienki, Pani wskazała mi żebym otworzył drzwi ustami, podniosłem się i zrobiłem to. Pani kazała mi wejść do wanny.
- Nie potrafisz psie nawet wejść do wanny ze związanymi rękoma? Ty nieudaczniku, poczwaro - stawała się coraz wścieklejsza. W końcu udało mi się wdrapać do wanny.
- Otwieraj pysk! - rozkazał Pani i stanęła nade mną. Wiedziałem, że będę musiał połknąć wszystko co wysiusia do mych ust, zrobiłem to, choć gorzki smak moczu budził moje lekkie obrzydzenie.
- Widzę że już się zaczynamy rozumieć - powiedziała zadowolona Pani. - Teraz sprawdzę twoją wytrzymałość, choć nie ma co się za wiele spodziewać po takim padalcu - powiedziała Pani śmiejąc mi się w twarz po czym wzięła w dłoń dyszę od prysznica, skierowała ją na mojego kutasa i odkręciła gorącą wodę. Moje ciało przeszedł dreszcz gorąca. Wiedziałem, że nie powinienem się odzywać ale obfity strumień niemal wrzącej wody stawał się nie do wytrzymania i zacząłem pojękiwać.
- Kto ci pozwolił się odezwać kundlu? - krzyknęła Pani rozwścieczonym głosem? - Spróbuj pisnąć jeszcze raz a pożałujesz! - zwiększyła strumień wody.
Zacisnąłem zęby, choć czułem przeraźliwe pieczenie, w moich oczach pojawiły się łzy.
- Dobra, już ci wystarczy nieudaczniku, nawet ciepłej wody się boi - powiedziała z ironią i zakręciła wodę. - Zostań tu! - rozkazała i wyszła.
Czułem jak mój kutas powoli ostyga, ale nadal boli niesamowicie, skóra w okolicach podbrzusza była czerwona, kutas bardzo się skurczył i zwinął się jak ślimak. Pani po chwili wróciła, zatkała wannę i puściła tym razem zimną wodę. Wanna powoli się wypełniała a zimna woda przynosiła mi ulgę. Gdy wanna napełniła się już prawie po brzegi Pani zakręciła wodę i rozkazała:
- Masz siedzieć w wannie dopóki nie wrócę, śmieciu, jeśli wyleziesz, poznam po rozlanej wodzie, a wtedy marny twój i tak podły los! - zaśmiała się. - Wrócę wieczorem, czekaj na swoją Panią, jeszcze się zabawimy! - po tych słowach wyszła i zostawiła mnie w wannie zimnej wody, oczekującego ze strachem ale i podnieceniem na Jej powrót.

JEŚLI OPOWIADANIE SIĘ WAM PODOBA - PISZCIE W KOMENTACH - A DODAM CIĄG DALSZY

Nie masz uprawnień do oceniania.
Średnia ocena: 10,00.
Autor: piesek


 
Twoje konto musi istnieć przynajmniej 7 dni abys mógł komentować.
 
Brak komentarzy.


Inne opowiadania tego autora:
  Koleżanka ze szkoły... cz.1
Autor: piesek


Inne opowiadania w tej kategorii:
  Słabość
Autor: lu_natyk
  Sami w chacie
Autor: Justys_20
  Poley - brutal (IV)
Autor: Poley
Tagi

Kto jest Online?