Oni - z drugiej strony
Od samego poranka, a wstał tego dnia już o 7, błąkał się po mieszkaniu rozemocjonowany nie mogąc sobie znaleźć miejsca i zajęcia. W głowie kołatała mu się tylko jedna myśl: dziś jest ten dzień, dziś ma przyjść do mnie. Chociaż nie miał to być ten pierwszy raz, była tu już wielokrotnie, to jednak każdy dzień spotkania wiązał się z mieszanką nadziei, niepewności i rosnącego podniecenia. Wiedział, że przyjdzie jeszcze tym razem, ale wiedział też że nadejdzie ten dzień którego tak nie chciał, a który był nieunikniony; dzień w którym nie usłyszy kroków na klatce schodowej, cichego, nieśmiałego pukania do drzwi, dzień bez Niej… .
Zbliżała się ta godzina. Stał przy oknie i słuchał. Przed domem zatrzymał się samochód, trzasnęły drzwi. Usłyszał szybkie, tak znane sobie kroki na schodach. Jest, idzie, jeszcze tym razem... Pukanie do drzwi, nieśmiałe, po chwili pewne i zdecydowane. Tak jakby siłą i energią chciała ukryć zdenerwowanie, niepewność. Otworzył drzwi i poczuł zapach kobiety – jej zapach. Tak dobrze sobie znany, obecny długo po każdej Jej wizycie. Czy będę potrafił opisać kiedyś ten zapach – pomyślał – i objął Ją mocno, a jego ręce rozpoczęły wędrówkę po ukochanej. Nie masz nic pod sukienką, wiesz co lubię, grzeczna dziewczynka – szepnął Jej do ucha, zanim jego język wślizgnął się tam. Całował Ją na przemian gwałtownie i delikatnie – w usta, oczy, szyję. Zdarł z Niej sukienkę równocześnie sam się rozbierając. Pieścił Jej piersi, pośladki, ramiona. Patrzył na Jej piękne, kształtne ciało. Nic nie mówił. Tylko patrzył, dotykał, całował i napawał się jej cudownym zapachem. Chwycił Jej głowę, rozumiała go bez słów – uklęknęła, chwyciła nabrzmiałego członka. Polizała główkę, wzięła delikatnie do ust. Trzymając swoje ręce na Jej głowie, delikatnie nadawał rytm jej ruchom, równocześnie przesuwając biodra w przód i w tył, w przód i w tył. Jego członek to zagłębiał się w Jej ustach wchodząc w gardło, to prawie wysuwał się, zatrzymując się na Jej wargach. Wiedział, że to lubi, ale pragnął poczuć Jej smak, wsunąć się w Nią, zespolić. Wziął Ją na ręce i skierował się w stronę łóżka. Na rękach poczuł wilgoć pochodzącą z Jej szparki – pachniała podnieceniem, seksem, miłością. Położył Ją na łóżku, chwycił nadgarstki i przywiązał je do metalowego wezgłowia. Był między Jej nogami. Pieścił językiem uda, wargi, łechtaczkę. Spijał Jej obficie wypływające soki. Rozłożyła szeroko nogi, z Jej ust wydobywały się jęki rozkoszy. Jej ręce chciały chwycić go za głowę, przycisnąć do łona, ale była skrępowana i zdana na niego. Wiedział, że podnieca Ją ta sytuacja – robili TO przecież nie pierwszy raz. Była zdana na niego, ufała mu, oddawała się bezgranicznie, chociaż nie znali nawet swoich imion. Wszedł w Nią… Wytrysnęli równocześnie… Leżeli przytuleni na łóżku. Później Ona bez słowa wstała i wyszła. On został wdychając to co zostało – Jej cudowny, intensywny zapach. Czy przyjdzie następnym razem?