Słabość
- Klęknij - powiedziała rozkazującym tonem....
Bez chwili wachania klęknąłem... zaczynała podobać mi się ta gra...
Ona ubrana w szary prochowiec sięgający kostek, w czarny męski kapelusz...
Ja... dość wyzywająco... w skórzane czarne spodnie... krótką koszulke...
Dziś ja grałem męską prostytutke ...
Ona kobietę którą miałem zadowolić....
Klęczałem przed nią... a ona usiadła wygodnie w fotelu i przyglądała się mi...
Mierzyła mnie wzrokiem... czułem się dziwnie... podniecenie mieszało się z uczuciem sprzeciwu...
- Jak kobieta może mi rozkazywać... ? - myślałem ...
Lecz odgrywałem swą rolę... moja miłość pozwalała na Jej wszystko...
Rozchyliła poły płaszcza... Pod spodem nie miała nic...
- Teraz liż mnie... liż aż dojdę - rozkazała ...
A ja wpiłem się w Jej kobiecość...
Dotknąłem delikatnie czubkiem języka... lecz szybko przestałem by zacząć całować wewnętrzną stronę Jej ud...
Pieściłem je delikatnie powoli zataczając coraz to ciaśniejsze kręgi wkoło jaskini rozkoszy...
Moja dłoń powędrowała ku Jej piersiom...
Delikatnie palcem wskazującym zacząłem pieścic Jej sutki...
A usta moje dotarły do celu...
Drugą ręką uchyliłem bram rozkoszy i wniknąłem językiem głęboko... by po chwili wycofać się i drażnić nim Jej łechtaczkę...
Zaczęła oddychać szybko...
Ręką złapała moją głowę przyciskając do Siebie stanowczo...
Szeptała sobie tylko zrozumiałe słowa...
A ja starałem się... traciłem oddech...
Starałem się dać Jej to za co "zapłaciła".. to czego się domagała...
Po dłuższej chwili moich pieszczot... Jej ciało wygięło się w łuk... z ust wyrwał się krzyk... kolejne fale orgazmu przetoczyły się jak tabun czarnych ogierów przez jej ciało...
Opadła na fotel...
Jej dłoń puściła moje włosy...
Po chwili otworzyła torebkę...
Wyjęła z niej banknot i podała mi go...
- Do następnego razu - szepnęła...
Wstałem i wyszedłem...
By po kilku minutach wrócić... rozgrzany do czerwności...
Podszedłem do niej ... chwyciłem na ręce... zaniosłem do sypialni...
Gdzie kochaliśmy się namiętnie....
__________________