Akrobata
"Nie wierzysz w to co słyszysz
Nie wierzysz w to co widzisz
Jeśli tylko zamkniesz oczy, wyczujesz wroga
Gdy spotkałem Cię pierwszy raz dziewczyno
W twym sercu płonął ogień
Co się zmieniło??
Twoja twarz jest dziś bryłą topniejącego śniegu
Dziś wygląda, sama wiesz jak
Możesz to przełknąć
Możesz tym splunąć
Możesz tym rzygać
Możesz się tym krztusić
Możesz marzyć
Powiedz mi o czym marzysz
Wiesz, że przyszedł na Ciebie czas
Nie pozwól tym draniom zetrzeć Cię na proch
Nic nie ma sensu, nic się nie klei
Wiem, uderzyłabyś, gdybyś wiedziała kogo
A ja przyłączyłbym się do Ciebie gdyby istniał ktoś
Ktoś w kogo mógłbym uwierzyć
Mógłbym się dzielić chlebem i winem, gdyby istniał kościół
Kościół do którego bym pasował
Potrzebuję tego teraz
Chcę wziąć ten kielich,
Wypełnić go po brzegi
I wychylić go powoli
Nie mogę pozwolić Ci odejść
Muszę być chyba akrobatą, żeby tak mówić i tak żyć
A Ty możesz marzyć, powiedz mi o czym marzysz,
Nie pozwól tym draniom zetrzeć Cię na proch
I co teraz zrobimy gdy wszystko zostało już powiedziane
Nikt nie głosi już nowych idei, wszystkie księgi już przeczytano
Może znajdziesz dla siebie jakieś wyjście
Możesz budować, a ja potrafię pragnąć, możesz wzywać
Nie mogę na to czekać
Możesz to ukryć albo zrozumieć
Z marzeń bierze swój początek odpowiedzialność
A ja mogę kochać, mogę kochać
Wiem, że ta historia lubi się powtarzać
Nie pozwól tym draniom zetrzeć się na proch…"