Cała ja
W majowy wieczór, nad brzegiem jeziora,
w blasku księżyca, siedziała ona.
Z zapachem bzu we włosach,
Odziana w nicość.... wymarzona!
Jej ciało spowite, światłem księżyca,
Kuszących kształtów zarys przenika.
Nagimi Piersiami me zmysły rozgrzewa,
Kusi, drażni, ciałem podnieca.
Siedziała wpatrzona w gwiazdy złociste,
Wiatrem muskane jej ciało ogniste.
Koloru złota oczy nabrały,
księżyca blaskiem, miłością grały.
Wszystkie jej kształty, pagórki , doliny,
czyste jak kryształ, bez grzechu, bez winy.
Tylko myslami ucieka w marzenia,
Do raju grzechu... do przeznaczenia.
Odgłosy marzeń słychać w jej głowie,
czułej miłości, szeptu, dotyku,
ustami pieszczot drazniacych ciało,
ciepła oddechu, rozkoszy jej mało.
I tak marzyła, on patrzył zachłannie
Na ciało nagie, piekne niewinne.
wiatr włosy rozwiewał jej całe
piersi odsłaniał, głaskał leniwie.
Nagle zerkneła w postać w oddali,
i juz wiedziała, żo to jest miłość, ze to nie boli.
że pragną siebie, razem nawzajem,
Ciałem i duszą , złaczyć się rajem.