Jak to wytłumaczyć?
Gdyby spytała się mnie przyjaciółka, dlaczego Cię kocham, odpowiedziałabym, że to za Twój uśmiech i poczucie humoru. Za to, że potrafisz mnie podnieść na duchu i rozśmieszyć, nawet jeśli chwilę wcześniej wypłakiwałam Ci się na ramieniu.
Gdyby spytał mnie przyjaciel, dlaczego Cię kocham, odpowiedziałabym, że za to uczucie bezpieczeństwa. Nie muszę udawać kim jestem, mogę być naturalna i nie bać się odrzucenia. Poza tym opisałabym Twoje walory fizyczne, które wprawią w kompleksy każdego mężczyznę…
Gdyby zapytała się mnie matka, dlaczego Cię kocham, odpowiedziałabym, że za to, jakim jesteś człowiekiem: ciepłym, wyznającym takie same wartości jak ja, które wyniosłeś z domu wraz ze swoim wychowaniem.
Gdyby zapytał się mnie ojciec, dlaczego Cię kocham, odpowiedziałabym, że za swoją ambicję. Za to, co chcesz osiągnąć w życiu i za te cele, które już zrealizowałeś. Za swój upór i pracowitość i za to, jak mnie zarażasz swoim zapałem do pracy.
Gdyby przyszło mi stanąć przed Bogiem i powiedzieć, dlaczego Cię kocham – bym nie odpowiedziała, a uśmiechnęła się, otwierając przed Bogiem serce. On Sam znalazłby odpowiedź.
Jednak… Gdybyś to Ty mnie zapytał…
Mimo iż mnie rozśmieszasz, to przez Ciebie płaczę. Dlatego często się boję…
Mimo iż jesteś dla mnie piękny, to wygląd nie jest najważniejszy – on przeminie.
Mimo iż jesteś dobrze wychowany, to potrafisz być opryskliwy i chłodny jak lód.
Mimo iż w swoją pracę wkładasz całe serce, to często wolałabym, żebyś swój czas poświecił mnie, a nie jej…
Mimo iż kocham Cię nade wszystko, często czuję cień na duszy, zatruwający serce…
Nie wiem, dlaczego Cię kocham – nie potrafię tego wyjaśnić. Wiem tylko, że Cię kocham i z każdą sekundą to uczucie jest silniejsze: z każdą łzą tęsknoty, uściskiem dłoni, kłótnią, skradzionym oddechem, przelotnym pocałunku, ciepłym słowie, w blasku oczu…
Więc nie pytaj mnie o to. Nie to jest najważniejsze.