Mikołaj
Przy saniach dzwonią dzwoneczki
Wiatr świszcze w uszach piosneczki
Rozbrykały się reny na świecie
A dlaczego? Wszyscy już wiecie
Wiozą w saniach prezenty wspaniałe
I dlatego dziś nie są ospałe
Wór zabawek dla wszystkich dzieci
Porozwożą je po całym świecie
Zawiozą do bogatych domów
A rozdadzą - wiesz już komu
Ale najpierw biednym dzieciom dadzą
Politykę taką tu prowadzą
Tu Mikołaj z wielką siwą brodą
Poruszając się z wielką swobodą
Krząta się, uwija pośród dzieci
Żeby uśmiech na ich twarzach zaświecić
O dorosłych też nie zapomniał
W tych sexownych występuje spodniach
Ślepia błyszczą ciut po diabelsku
Żądza płonie w jego grubym cielsku
Za kieckami łypie dzikim okiem
Tym przewrotnym diabelskim wzrokiem
Głaszcze dziatki, głaszcze matki
No i wszystkie też dzierlatki
Puszy się, nadyma brzusia
Wycałować wszystkie będzie musiał
I te młode, i leciwe
W piersi bije serce żywe
Co wyprawiał ten Mikołaj
To o pomstę tutaj woła
Mnie spłonioną okrzyknął swą lubą
Co namieszał nie jest wcale chlubą
Już zamykam swoje usta
Dzisiaj moja głowa pusta
Serce gdzieś się zapodziało
Oj działo się ... ale mało
Ta tradycja zapisana wiekami
Niech na zawsze pozostanie z nami
Chulaj duszo z Mikołajem
Niechaj dzień się stanie rajem