Sex we śnie....
Nareszcie wstałam od komputera.
Światło zgasiłam i zmarznięta
cicho, cichutko, tak na paluszkach,
pod kołdrę się wtuliłam.
Obok zrzucona leży poduszka.
Nie chcę tym zimnem Ciebie dotykać.
Niech Morfeusza gra Ci muzyka.
Nagle...
gorącą nogę na mojej zimnej...
położyłeś.
Nieruchomo leżę,
boję sie poruszyć,
nie chcę Ci snu przerywać,
pod nosem coś mruczysz.
Moje napięcie wzrasta.
Kusi miłości omasta.
Twoje ciepło rozgrzewa.
W żyłach krew się przelewa.
Lwi pomruk wydałeś
i jak dzikie zwierzę
swym ciałem...
po-że-ra-łeś.
Byłeś...
we mnie...
gorący,
trochę rozleniwiony
i trochę jeszcze śpiący...
Och, nie..nie teraz...
Wyobraźnia moja się wymyka...
Dreszcz wciąż jeszcze mnie przenika
a ty już się spełniłeś,
chrapnąłeś, odwróciłeś.
Tylko budzik...
coraz głośniej...
tika....